Na dzielni u Mario

IMG_5364

No siema! Dzisiejsza dzielnia należy do Mario i jego „Mandaryny” czyli Golfa pierwszej generacji. Jest to oryginalna wersja GTD czyli szportywny diesel 1.6 sprzed kilkunastu lat.

Pomarańczowy lakier „Orange Pearl” z palety KTM, wnętrze kompletnie obszyte czarną skórą przeszyte kontrastującą nicią.. Schmidt TH Line „trzynastki” pozwalają na obniżenie auta praktycznie do samej ziemi przy czym pomaga kompletny zestaw Air Ride. Jest czysto, klasycznie, ale z nutką nowoczesności, co najlepsze .. Mariusz jeździ swoim autem na codzień. Mandaryna zwiedziła też już trochę Europy o własnych siłach i nie ma zamiaru łatwo się poddać jak podczas wycieczki na Worthersee w tym roku, o czym przekonacie się czytając wywiad z Mario.

IMG_5381 IMG_5382 IMG_5383 IMG_5384 IMG_5379IMG_5378IMG_5380IMG_5361 IMG_5359

Kompletnie odrestaurowany Golf łamie karki wielu ludzi na ulicach, pojawiają się okejki i pytania „jak się tym jeździ”.

Krótka specyfikacja auta…

MARKA/MODEL: VW Golf Mk1 GTD

ZAWIESZENIE: Manele od Mapeta, wykonanie własne

SILNIK: CY, 1.6 TD, większe turbo, wtryski, ostry wałek, pomodzona pompa i głowica

MOC: ok 100 KM

UKŁAD HAMULCOWY: Seria

UKŁAD WYDECHOWY: Custom z nierdzewki 2,25 cala, przelotowy na jednym tłumiku

NADWOZIE: Po odbudowie, kolor KTM Orange Pearl

WNĘTRZE: Deska, fotele, boczki, konsola obszyta skórą, podsufitka z alcantary

KOŁA: przód 7,5×13, tył 8,5×13 Schmidt TH Line

AUDIO: Gamma, wzmacniacz i woofer Powerbass, głośniki uDimension, moduł BT

IMG_5398 IMG_5393 IMG_5392 IMG_5407 IMG_5368 IMG_5385 IMG_5386 IMG_5388

Pezet: HEJKA. Zanim przejdziemy do auta napisz kilka słów o sobie.

Mario: Meloman, zimą snowboarder, latem ogrodnik i miłośnik swobodnej jazdy klasykiem,  Żona, dwie córki i pięć kotów,

Pezet: BAZA – dlaczego Golf? Dlaczego GTD? Dlaczego wolałeś wyremontować oryginalny silnik niż „przy okazji” przełożyć coś innego?

Mario: Golf dlatego że to było pierwsze auto przy którym poważnie grzebałem mając kilkanaście lat i może dlatego że od jakiegoś czasu już jeździłem Mk1 Cabrio. GTD to był przypadek, byłem pewien że to szczepan, buda jedynki a silnik z czegoś innego. Jak się okazało że to wszystko ori, to trochę się plany zmieniły. W zasadzie  miało być modnie z VR6, ale  skoro się trafiło GTD, którego wyprodukowano 10 razy mniej niż GTI, to stwierdziłem że to w zasadzie fajna sprawa i warto to wyremontować. Poza tym auto z założenia miało być daily carem, więc wersja  silnikowa była idealna do tego projektu.

Pezet: KOMPLETNA ODBUDOWA – Z pewnych źródeł wiem, że Mandaryna przeszła totalną renowację :D Jak długo to trwało i czy auto wyjechało dokładnie tak jak zakładałeś pierwotnie?

Mario: Auto po zakupie zostało rozebrane na części pierwsze i zaczął się proces odbudowy. Równolegle odbywał się remont silnika, skrzyni biegów, reszty mechanicznych elementów oraz prace blacharsko-lakiernicze. Co się dało było mierzone, regenerowane, szło do szkiełkowania i malowania proszkowego, a co nie, to było utylizowane i w to miejsce wstawiane były nowe części. W zasadzie każdy element był sprawdzony, żeby nie żałować później, że coś zostało przeoczone. Wszystko to trwało około roku, w tym czasie też były zbierane części do montażu. Drugi rok to uzbrajanie samochodu, montaż pneumatyki, układu napędowego, hamulcowego, instalacji elektrycznej oraz nagłośnienia. Kolejny etap to montaż wydechu, następnie wnętrza, dopieszczanie całości i próby działania wszystkiego. Całość prac trwała 2 lata. Z racji tego że pomysł rodził się i dojrzewał już dużo wcześniej, i przegadaliśmy z kumplami którzy pomagali w powstawaniu tego projektu wiele godzin, to w zasadzie auto wyjechało dokładnie takie, jak planowałem.

Pezet: Były takie momenty podczas prac kiedy chcieliście odpuścić? Kiedy wszystko szło nie tak jak powinno?

Mario: Nie, w zasadzie nie było takiego momentu bo wszystko miałem w głowie zaplanowane i nie było wyznaczonego terminu zakończenia prac. Robimy jak możemy, jak mamy ochotę, jak jest hajs, a skończymy wtedy, jak skończymy. Celem było zrobienie samochodu „dla siebie”, a nie na pokaz, więc czas nie miał kompletnie znaczenia. Jedynie na krótko przed lakierowaniem miałem chwilę zwątpienia, czy jednak kolor który wybrałem dużo, dużo wcześniej, nie jest za bardzo odjechany. Ale na szczęście kumpel oraz żona z córkami wybiły mi z głowy pomysł polakierowania auta na oryginalny czerwony.  Czasami  też pojawiały się pytania czy to ma w ogóle sens, ale jak się patrzyliśmy w którym to idzie kierunku i jakie są efekty pracy, to wiedziałem że ma. :D

Pezet: Co pomyślałeś kiedy zobaczyłeś swoje mkI już kompletnie złożone?

Mario: Że jestem nieźle porąbany, żeby zrobić coś takiego. Z drugiej strony stwierdziłem że jesteśmy zajebiści.. Zrobić coś takiego. :D

Pezet: WNĘTRZE – Mieszanka skóry i alcantary, czerni i pomarańczy, przeszycia w kolor budy. Wszystko według autorskiego pomysłu?

Mario: Pomysł na wnętrze był mój, ale posłuchałem kilku rad Grzesia tapicera. Jak mówiłem wcześniej, auto z założenia miało służyć do jazdy „do roboty”, to postanowiłem żeby wnętrze było takie jakby „luksusowe”. Oryginalne wnętrze było mocno zniszczone, nawet w gdyby było w dobrym stanie, to i tak by mocno się odróżniało od całej nowej reszty. Na kratę GTI już się nie mogłem patrzeć, poza tym kolorystyka szaro-czarno-czerwona słabo by się zgrała lakierem.  A że lubię ciemne wnętrza, to wybór padł na czarną skórę, a żeby nie było zbyt smutno, to wykombinowałem żeby delikatnie złamać czerń i zrobić przeszycia z pomarańczowej nitki. Efekt końcowy bardzo mnie zadowala, poza tym wnętrze jest łatwe w utrzymaniu czystości.

Pezet: AUDIO – W Mandarynie kolejną godną uwagi sprawą jest system nagłośnienia. Na pierwszy rzut oka pewnie większość pomyśli „zwykła gamma, pewnie nawet nie gra..” , napiszesz nam o tym coś więcej?

Mario: Po doświadczeniach z zabudową audio w cabriolecie,  cały czas wkurzało mnie to, że to nowe radio słabo się komponuje z jakby nie patrzył, oldschoolowym wnętrzem. Niestety stare sprzęty nie mają takich możliwości jak nowe odtwarzacze samochodowe, więc w cabrio dalej siedzi radio, na które nie mogę patrzeć. Więc podczas projektowania zabudowy w Mandarynie, cały czas kombinowałem, jak zostawić radio z epoki, a korzystać z nowoczesnych rozwiązań. Wszyscy używamy teraz smartfonów, słuchamy z nich muzyki, radia internetowego, korzystamy z nawigacji, więc do czego nam jest potrzebny radioodtwarzacz ? Po to żeby podłączyć smartfona ? I wtedy wpadłem na wydaje mi się prosty, ale w swojej prostocie na genialny pomysł… Zostawiam ori radio, które służy do włączenia wzmacniacza, do niego podpinam moduł BT z którym łączy się smartfon. Wsiadam do auta, włączam w telefonie ulubioną playlistę i już gra. Dzwoni telefon, muzyka się ścisza, potrzebuję skorzystać z nawigacji, komunikaty słyszę w głośnikach.  Wszystko pochowane, bez radia pod fotelem albo w schowku, tanio i skutecznie. Na pewno w kolejnych projektach będę korzystał tylko z takiego rozwiązania, bo się nieźle sprawdza.

Pezet: Wiem, ze jest tego pełno ale… Jest w Twojej głowie jakaś specjalna historia związana z Golfem?

Mario: Każdy wyjazd miał swoją historię, ale teraz numerem jeden jest wypad na Worthersee. Wyjechaliśmy wieczorem w 9 aut. Około 2 w nocy w Czechach, przytrafia się awaria, auto chodzi na 3 gary, brakuje mocy, a do przejechania jeszcze 800 km. Zatrzymujemy się na jakimś zadupiu, na stacji benzynowej. Jest zamknięta, ale jest jasno, więc można coś zobaczyć. Okazuje się że pękł metalowy przewód paliwowy, czyli mogę iść spać i rano wzywać lawetę. Ale się nie poddajemy, ktoś wyciąga jeszcze jakieś narzędzia i zaczynamy proces wyklepania grzybka na przewodzie paliwowym, tak żeby można było wszystko uszczelnić. W tak zwanym międzyczasie obok dzieje się druga historia. Któryś z chłopaków namierza za płotem w krzakach zdezelowanego Golfa II, ktoś inny przełazi przez płot i stwierdza, że jest w dieslu! Chwilę później podchodzą do mnie trzymając pajączka z metalowych przewodów i pytają się czy to podejdzie. Podeszło idealnie. Skręcam więc wszystko do kupy, odpalam i kilkanaście minut później lecimy dalej. Auto dojechało bez problemu, ale w drodze powrotnej ze starości pękła łapa od sprzęgła. I odkręciła się podstawa pompy wtryskowej. I znowu, po celebrycku wróciłem do domu na lawecie. Ale warto było. Będzie co wspominać.

Pezet: Pytanie, którego nie mogę NIE zadać.. JAK TAM NA WORTHERSEE 2015? M.in. klimat i .. Podróż ? :P

Mario: Worthersee ma klimat nie do podrobienia i warto tam pojechać. Niesamowite miejsce, jezioro, góry. Dla mnie bomba. Sama formuła, zupełnie inna niż chociażby na M.I.V.W., bardziej dynamiczna. Auta nie tylko stoją ale i jeżdżą. Auta stare i nowe, porobione w różnych stylach. Bez napinania się, bierzesz krzesełko, otwierasz piwo, siadasz przy drodze i oglądasz co przejeżdża. Jak się znudzisz, to idziesz się przejść wzdłuż ulicy, albo na parking. A jak chcesz, to sobie też możesz sobie pojeździć i wtedy będą oglądać Twoje auto. Proste i genialne. Sama podróż była z przebojami o których mówiłem wcześniej, ale jazda starymi autami daje mi niesamowitą frajdę, więc na pewno będę ją długo wspominał. I pewnie za rok znowu tam pojadę.

Pezet: Typowy German, Cult, New Wave? W jakim stylu powstała Mandarynka?

Mario: Obecnie style się mocno przenikają i zmieniają, więc generalnie mam problem z szufladkowaniem samochodów. Trudno jednoznacznie określić w jakim stylu jest Mandaryna.   Co kilka lat można zmieniać definicje stylów. To co dzisiaj jest new wavem, za kilka lat będzie oldschoolem.   Mandaryna nie jest to typowy german, cult ani new wave. Nie gonię za modą i trendami, bo to wszystko jest bardzo ulotne i krótkotrwałe, Robiłem to tak jak mi się podobało, tak żeby wszystko stanowiło jedną całość i miało dobry smak. Dlatego większość aut w tym roku wyjeżdża w nowych odsłonach, z nowymi felgami, bodykitami, kalkomaniami a Mandaryna jest taka sama jak w tamtym roku. Ma swój własny styl. :D

Pezet: KOŁO – Dlaczego akurat TH Line i dlaczego w 13 calach?

Mario: TH Line dlatego, bo zawsze mnie jarało to koło. Jest proste, nie krzykliwe ale dobre. A 13 cali, bo to old school. Nisko i szeroko. W jedynkach było już wszystko, nawet 18 cali, więc zaraz będzie powrót do korzeni, bo więcej się nie da. A ja dalej będę latał na 13 calach.

Pezet: CABRIO, PASSAT – Mandaryna nie jest Twoim jedynym klasykiem na odpowiednim poziomie. Nie denerwuje Cię czasem brak klimy czy innych udogodnień stosowanych w nowych samochodach?

Mario: Pół życia jeździłem bez klimy, wspomagania i innych pierdół i się dało.  Większość nowych gadżetów kompletnie nie ma sensu, czujniki deszczu, zmierzchu, asystenty pasa ruchu. Przestajemy myśleć za kółkiem i zatracamy wszelkie instynkty, bo maszyna robi i myśli za nas. A ja tak nie chcę. Poza tym, jak to mówią, „ Nie ma klimatyzacji, ale jest klimat”.

Pezet: PLANY – Chciałbyś coś jeszcze zmienić w swoim projekcie?

Mario: Nie, wszystko co było robione, tak miało być. Prędzej się skuszę na nowy projekt, niż będę przerabiał ten.

Pezet: Jak jednym słowo określiłbyś swój projekt?

Mario: Psychoterapia :D

Pezet: Mario, jesteś polskim VIN’em DIESEL’em, jesteś krótko ścięty, masz swoją samochodową Familie w postaci OLDSCHOOL SQUAD więc mam takie nieskromne pytanie.. Czy Ty też podpierdalasz cysterny z paliwem, żeby mieć na tuningi? :D

Mario: Old School Squad jest wolnym tworem, a składka członkowska wynosi 100 000 $ rocznie. Niestety niczego nie gwarantuje, może tylko wlepę,  dlatego jest hajs na tuningi. Tak na marginesie podpierdalanie cystern jest nieopłacalne. Lepiej się wwiercić w rurociąg i pociągnąć nitkę do garażu.

Pezet: HAJS SIĘ ZGADZA – Czyli co byś zrobił gdyby pieniądze nie miały znaczenia?

Mario: Pieniądze nie mają znaczenia. Są w życiu ważniejsze rzeczy. Teraz to pojechałem. :D A gdybym miał ich w brud, to pewnie bym dalej zbierał ten złom. :D A na początek Porsche 993 Turbo. A później to już by poszło.

Pezet: CREW – Ludzie, którym chciałbym podziękować za pomoc w budowie Mandaryny to…

Mario: Fa Hur, Domin, Woj Tom, RIe Se i jeszcze kilka innych osób. Za robotę, pomoc, porady, wsparcie i kubły zimnej wody. No i oczywiście mojej żonie Asi, że pozwala na te wszystkie rzeczy.

IMG_5395 IMG_5404 IMG_5390 IMG_5376 IMG_5375  IMG_5370

IMG_5367 IMG_5365

Mamy nadzieję, że i Wam podoba się inicjatywa jeżdżenia swoimi cult’ami częściej – nie tylko przy niedzieli tak więc apelujemy o częstsze wyciąganie ich z garażów i udowadniania niedowiarkom, że można!

 

Rafał „Pezet” Niedźwiecki & Ekipa wL

„Get LOW Bro”