WOLFSGRUPPE VAG EVENT #10

Dzisiejszy wpis będzie niekoniecznie tylko o tej edycji ale o całej idei zwanej Vag Event. Może być przez to nieco emocjonalny i jak powiedział Borys Szyc w Symetrii „sentymenalny”, bo nawiązujący do czasów gdy wszystko z pozoru było inne, lepsze, łatwiejsze i przynosiło więcej radości niż prawdziwe dorosłe życie jakim teraz zajmują się dinozaury z mojego pokolenia.

DSC_0183-2

DSC_0206-2

Wielu z nas ma coś takiego, że gdy jest w szkole podstawowej, później średniej to nie trawi tego okresu jak diabli. Jednak upływ lat a przypływ obowiązków odkopuje wspomnienia. Zaczynamy tęsknić za tym co było kiedyś. Wracają wspomnienia z czasów, które siłą rzeczy sami przed sobą zaczynamy bardziej celebrować i analizować z nieskrywanym uśmiechem na twarzy. Te wszystkie lata 80-te i 90-te przeżywające obecnie swój renesans wzbudzają w nas dozę zadumy, przypominają błogą beztroskę i pozytywne nastawienie oraz wartości przekazane przez osobiste ideały, które ukształtowały nas jako osoby dorosłe.

DSC_0037-2

DSC_0115-2

Jakie ma to odniesienie do zlotu, o którym jest ten wpis? Otóż gdy osoby z tego pokolenia, (które wychowywało się w czasach nieskażonych zalewem zachodniej papki, z wpojonymi rodzinnymi i dobrymi wartościami, osoby które spędzały wolny czas na boiskach a nie przed komputerem, dostawały bęcki za nabrojenie czegoś a nie skarżyły rodziców do opieki za to, że nie mają iphone’a) – dorosły, zdobyły swoje prawo jazdy, nabyły pierwszego golfa, zaczęły kształtować swoje zainteresowania podlane dobrym nawozem i przenosić na grunt pasji motoryzacyjnej – stworzyły coś co zmieniło tamte czasy na Polskiej scenie tuningowej. Coś co uformowało ścieżkę dla przyszłych pokoleń człapiących dzielnie tą ugruntowaną drogą niezależnie od marki jaką umiłowały. Spośród kilku tandetnych i pierwszych komercyjnych zlotów jakie odbywały się na początku nowego milenium wytworzyło się coś innego. Coś co miało się odróżniać i miało nieść niespotykaną dotąd jakość. Coś co miało się kojarzyć z czymś trudno dostępnym. Czymś, na co trzeba było sobie zapracować dobrym podejściem do modyfikacji aut niczym na klocki lego w dzieciństwie za dobre zachowanie i wyniki w nauce.

DSC_0311-2

DSC_0319-2

Idea Vag Eventu i niespotykana wcześniej w naszym kraju selekcja aut z miejsca stała się tak kontrowersyjnym jak i udanym zabiegiem. Staranne podejście do selekcji sprawiło, że z edycji na edycję Żerków stał się miejscem najbardziej prestiżowego zlotu w Polsce a niebawem i w tej części Europy. Dostać się na VE, dla mnie osobiście na początku przygody z tuningiem, było czymś nierealnym. Czymś do czego sprowadzały się wszelkie myśli gdy zaczęło się poważniej dumać nad budowaniem własnego auta. Udało mi się być na pięciu, bądź sześciu edycjach. Początkowo w roli widza. VE był jednym z tych zlotów, który mnie osobiście ukształtował i rozbudził miłość do Volkswagenów. Samoistnie przerodziło się to w poszukiwania auta, które w domyśle miało być cywilnym wozem rodzinnym a po kilku latach stało się czymś na miarę projektu, który można by było spróbować zgłosić na najważniejszy dla miłośników auta dla ludu event. Pierwsze próby dostania się autem – mimo, iż nieudane – nie zniechęcały do tego by odwiedzać imprezę w charakterze widza aby na własne oczy przekonać się ile brakuje i z kogo czerpać inspirację. I to jest chyba właśnie to co chcieli uzyskać organizatorzy stawiając na niezrozumiałą wówczas a tak oczywistą obecnie – selekcję aut biorących udział w wydarzeniu. Znacznie poprawiło to jakość budowanych projektów i zmobilizowało wielu pasjonatów do wybicia się ponad szarą bądź ulepioną w złym stylu rzeszę aut jeżdżących na „otwarte” imprezy. Nie chce mi się poruszać wątku hejtowania „imprezy zamkniętej” bo całe szczęście jej zwolennicy sukcesywnie wykruszali się z bycia ograniczonym na umyśle bądź wymarli jak mamuty i dziś są na marginesie sceny tuningowej stojąc smutno pod jakimś Tesco i plując jadem jak to mają swoim cebulowym zwyczaju.

DSC_0305-3

DSC_0327-2

Rok 2017 to rok wyjątkowy dla Ekipy Wolfsgruppe. 10-ta edycja kultowego Vag Eventu gdzieś w kuluarach była określana mianem tej finałowej, po której Przemo wraz załogą zawieszą buty na kołku. Gdy plotki zostały potwierdzone przez główne źródło – „w narodzie” zapanowała konsternacja – co później? Ale i swego rodzaju pospolite ruszenie na zasadzie – „musimy tam być!”. Dotyczyło to zarówno starych wyjadaczy, którzy od samego początku zjawiali się na terenie MCT Żerków jak i osób, którym do tej pory jeszcze nie było dane zawitać na VE i uznały, że to ostatni dzwonek by móc dopisać to wydarzenie do swojej osobistej listy. Ekipa WrocLOW również w tym roku postanowiła ruszyć w całkiem nieodległą podróż by godnie zaprezentować się na ostatnim(?) Vag Evencie w historii.

DSC_0991-2

DSC_0993-2

MCT od samej bramy przywitało swojskim i rodzinnym klimatem. Dobrze znane twarze w starych i nowych projektach, które w tym roku zjawiły się w rekordowej liczbie ponad 300 nie zawiodły! To co od lat charakteryzowało imprezę to symbolika i nadawanie niemal rytualnych znaczeń dla poszczególnych punktów imprezy. Na stałe do harmonogramu weszło piątkowe odsłanianie plakatu będącego motywem przewodnim danej edycji wraz z głównym motto. W tym roku przywitały nas dwie twarze, dzięki którym zlotowicze jeżdżą czym jeżdżą i zjawiali się przez 10 lat na Vag Evencie. Były to twarze Erwina Komendy i Ferdinanda Porsche – zasłużonych person w historii wokółvolkswagenowej motoryzacji. Tym razem oprócz premiery plakatu mieliśmy też prezentację wypuszczonego do druku pierwszego numeru Magazynu Volxzone, który w świetnie przygotowanej szacie poświęcony był w znacznej mierze również imprezie, na której miał swoją premierę. Mocne koneksje łączące od lat Wolfsgruppe i VLXZONE widać było na każdym kroku chociażby w kontekście przygotowania grafik i marketingu ale przede wszystkim we wzajemnych relacjach, szacunku i zaangażowaniu obu stron w organizacje ostatniego Vag Eventu.

DSC_0089-2

DSC_0336-2

DSC_0360-2-2

DSC_0368-2

DSC_0660-2

DSC_0675-2

DSC_0695-2

DSC_0714-2

Sobota to jak zawsze start imprezy na pełnych obrotach i zapełnianie placu samochodami, mimo iż już w piątek zjechało się ich nadzwyczaj dużo! Mnogość ludzi, ekip, aut i to nie tylko w klasycznym stylu do czego przyzwyczaił charakter zlotu ale i tych troszkę nowszych mimo odbywającego się równolegle Raceismu wzbudził podziw. Ruszyły zapoczątkowane w tym miejscu przed laty wywiady z właścicielami aut oraz z osobistościami polskiej sceny na tematy ważne i ważniejsze dotyczące jej wyglądu i przewidywań na przyszłe lata. Nam też udało się zawitać na scenie gdy zostaliśmy wywołani by porozmawiać o zbliżającym się zajęczymi susami naszym Czillen am Grillen, który mieliśmy przyjemność zorganizować dla Was dwa tygodnie temu. Dziękujemy organizatorom za możliwość zaprezentowania naszej imprezy oraz za dobre słowa zarówno odnośnie poprzedniej edycji jak i filmu promującego CAMG17. Prezentacje i rozmowy przeplatane były kapryśną pogodą, co też miało swój urok. W tak zwanym międzyczasie można było zrobić taktyczne wycieranie aut uciekając przed rzeszą znajomych, którzy chcą chwilkę p%rozmawiać.

DSC_0385-2

DSC_0389-2

DSC_0468-2

DSC_0493-2

DSC_0628-2

DSC_0922-2

DSC_0923-2

Nam udało się zrealizować również sesję z wyróżnionym przez nas oraz Auto Na Blask Audi należącym do Szumiego. Oczywiście na sesję nie mogliśmy wybrać miejsca innego niż to. Najbardziej kojarzący się z Żerkowem stary dworzec kolejowy. Wywiad z Szumim oraz zrealizowaną przez Anię Gejdę sesję jego auta będzie można zobaczyć na naszym blogu w cyklu „Na dzielni u…”.

DSC_0214-2

DSC_0254-2

DSC_0276-2

DSC_0352-2

Gdy w sobotni wieczór w Żerkowie zapada zmrok, zaczynają się dziać rzeczy magiczne. Zewsząd słychać strzały a ksiądz proboszcz jeżdżący Porsche za mszowe święci silniki by ich wytrzymałość wzrosła +100 do overala. Wszystko to co się działo dobrze znamy z lat ubiegłych tak samo jak wieczorną imprezę pod sceną do białego rana. Jednak w tym roku te znane i lubiane punkty programu nabierały jakby nowego znaczenia i przyciągały do siebie tłumy. Tłumy pojawiły się również na niedzielnym rozdaniu nagród, które było bardzo wzruszające i co chwilę przerywane brawami nie tylko dla wyróżnionych aut i ich właścicieli. Łamiącym się głosem, postawiony naprzeciw oczekiwaniom wobec całego Wolfsgruppe Przemo oznajmił – „nie wiem co będzie i jak to będzie wyglądało, nie wiem w jakiej formie ale… zdecydowaliśmy zablokować ten termin na przyszły rok…” co wywołało wśród zebranych prawdziwą owację na stojąco. Cały weekend i ostatnią edycję spięło klamrą pamiątkowe zdjęcie i piątki skierowane w górę ku pamięci ŚP Carlssona, który zerkał na nas wszystkich i z pewnością uwiecznił to na swoim aparacie!

DSC_0424-2

DSC_0477-2

DSC_0681-2

DSC_0685-2

DSC_0688-2

DSC_0335-2

DSC_0339-2

DSC_0671-2

Jaka będzie przyszłość polskiej sceny tuningowej bez Vag Eventu? – ciężko wyrokować. Przy nadmiarze imprez w kalendarzu zlotowym luka (jeśli chodzi o datę) zostanie z pewnością zapełniona ale na milion procent nie zostanie powtórzony klimat, jakość oraz rodzinne spędzanie czasu wśród ludzi zjeżdżających się z najdalszych zakątków Polski w jednym celu. By wziąć udział w jedynej prawdziwej i sensownej imprezie przeznaczonej wyłącznie dla miłośników aut należących do grupy VAG. Czy ktoś pokusi się o stworzenie mocno zamkniętej tematycznie imprezy oraz skupionej wyłącznie na ugoszczeniu kierowców, bez miliona hostess, przepychu i tysięcy zwiedzających i będzie to miało odpowiednią klasę? Wreszcie co zrobi sama załoga Wolfsgruppe? W niezwykle emocjonalnym zakończeniu zlotu zostało zasiane ziarenko nadziei. Przemo targany myślami „co dalej?” stwierdził, że datę na przyszły rok tak czy siak trzeba zarezerwować. A co będzie? Raczej nie będzie to stricte VE ale może coś zupełnie innego i klasowego znakowane logiem Wolfsgruppe. Czas pokaże. Vag Event i jego spuścizna z pewnością są zaszczepione w sercach „ludzi starej daty” oraz części przedstawicieli młodego narybku, który miał jeszcze okazję pojawiać się na kilku ostatnich edycjach „adwentu”. Miejmy nadzieję, że klimat i przekazywane dobre wartości jeśli chodzi o podejście do tematu modyfikacji VAGów na tyle im się spodobał, że odpowiednio ukierunkowani będą przez kilka lat podążać dobrą drogą po mapie Polski z pineskami powbijanymi w miasta, w których odbywają się, niekoniecznie największe – ale najlepsze zloty. Nawiązując do rozmaitych haseł przewodnich Eventów z Żerkowa – pamiętajmy o korzeniach, szanujmy przodków i liczmy na to, że Wilka i tak będzie ciągnęło w stronę lasu! ;)

DSC_0048-2

DSC_0325-2

Zdjęcia: Anna Gejda
Tekst: Kamil „Cegieł” Cegiełka

GET LOW BRO!

DSC_0494-2

DSC_0507-2

DSC_0545-2

DSC_0622-2

DSC_0625-2

DSC_0644-2

DSC_0960-2

DSC_0984-2