WROCLOW ON TOUR: VW AUTO MUSEUM WOLFSBURG

Podczas gdy większość Polski ogarnięta była „akcją znicz” i w szaleńczym pędzie przemieszczała się po cmentarzach w całym kraju by spędzić chwilę w zadumie czy zapalić świeczkę na grobach swoich bliskich, grupa wrocLOWersów postanowiła „na spontanie” odwiedzić miejsce, które dla wielu ma równie sakralne i duchowe znaczenie;)

4

By poradzić sobie z jesienną chandrą i nie poddać się depresji tunera po oficjalnym Zakończeniu Sezonu… Krótko mówiąc – aby się „odchamić” pojechaliśmy do muzeum :D Za cel obraliśmy Wolfsburg, mekkę i kolebkę „auta dla ludu”.

Wesoły autobus w składzie – Kierownik Kosa, Magda, Hof, Pele, Cegieł, Wieczor i o dziwo zatwardziały „hejt” VW – Baran, wyruszył w barbarzyńsko-porannych godzinach w 1700-kilometrową podróż by na ziemi niemieckiej sieć terror i zniszczenie (no dobra tak naprawdę to tylko oglądaliśmy stare auta). Trasę pokonaliśmy dość sprawnie i bezboleśnie, no może tylko Kosa cierpiał, że nie może siedzieć z tyłu i integrować się z zapleczem.

Podczas wjeżdżania do miasta organoleptycznie dało się odczuć, iż jest to miasto spod znaku VW. Wszechogarniająca masa VAG’ów na ulicach sprawiała, że każde inne auto w mieście momentalnie wyróżniało się z tłumu i najzwyczajniej w świecie nie pasowało do otoczenia. Po przybyciu na miejsce i wysypaniu się z busa naszym oczom ukazał się niepozorny kompleks muzealny. Szybka i dosyć sprawna akcja „zakup bilet dla studenta”, przejście do wnętrza i pierwsze „ochy, achy i wtf’cki”.

51

Zebrane w muzeum eksponaty zadziwiły całą grupę zwiedzającą, nawet Barancia, który coraz głębiej chował po kieszeniach zabrany wcześniej czosnek i krucyfiks, mające mu posłużyć za oręż w walce ze „szmelcwagnem”.

Znakomitą większość z eksponatów stanowiły wszelakie odmiany „Garbusów” w niemal każdej możliwej jak i niemożliwej konfiguracji czy to służącej do jazdy czy też, jako „ciekawostka inżynieryjna”. Ale nic w tym dziwnego skoro Beetle był najdłużej i najczęściej produkowanym autem w historii całej motoryzacji! Naszym oczom ukazały się takie „kawiorki” jak Garbusy/Kafery z drewna czy wikliny, z wy-spawaną artystycznie z prętów karoserią, pokryte znaczkami pocztowymi z całego świata, stylizowane na Porsche 911, „Kochany chrabąszcz” z numerem 53, wersje brazylijskie i dedykowane na rynek egipski.

6

9

10

11

13

14

15

16

17

18

19

20

21

23

24

Nie mogło oczywiście zabraknąć modelu, który zrewolucjonizował a właściwie wykreował pojęcie aut kompaktowych, czyli Golfa, którego mieliśmy okazję obejrzeć w wielu odsłonach. Mk2 Rallye, dziesięciomilionowy egzemplarz, który nie wyjechał „do ludu” a od razu zawędrował do muzeum, Golf-See czyli pływająca odmiana „jedynki” cabby ;) czy też Golfy Rabitt… Pojawiały się również auta, które można nazwać „białymi krukami” wypuszczane w kilkudziesięciu tysiącach egzemplarzy . Między innymi Corrado Cabrio w głównej mierze produkowane w fabryce Karmann’a , Passat GTI, wiele „rajdówek” z każdego wyścigowego poletka, futurystycznych projektów aut słonecznych, czy łamaczy czasowych barier.
Oprócz samych aut można było zobaczyć również gabloty przedstawiające hale produkcyjne jak i same budynki VW, miniaturkę pomnika Golfa GTI wykutego w kamieniu, przekrojowe auta ukazujące, co dany model czy silnik „ma w środku”, prezentacje każdego z eksponatów w specjalnym multimedialnym kąciku czy też chociażby nagrody za wygranie Rajdu Dakar.

0 - główne

5

12

25

27

28

29

30

32

34

35

36

37

38

39

40

41

42

44

45

46

47

48

49

50

56

54

58

Na koniec zwiedzania cała brygada postanowiła zaznaczyć swoją obecność w Volkswagen AutoMuseum pamiątkowymi wpisami do księgi gości oraz „otagowaniem” słupa informacyjnego:), po czym obrała kierunek na Polskę. Podsumowując, – mimo, iż spodziewaliśmy się znacznie większego WOW to z czystym sumieniem polecamy wizytę każdemu pasjonatowi marki z Wolfsburga, który akurat będzie przebywał w pobliżu. Jeśli chodzi o atrakcyjność oceniam muzeum na 4 z 6 gwiazdek. Jeśli chodzi o sam wypad – tradycyjnie brak mi skali porównawczej i już nie mogę się doczekać kolejnego wypadu „gdzieś”, bo zima długa, a pierwsze spoty/zloty i premiery naszych i Waszych projektów nakręcają tylko wyobraźnie.

64

koniec

„Get Low Bro”
Cegieł & ekipa wrocLOW