WrocLOW on Tour: Wörthersee 2016

 

DSC_1549

Mówiąc, że Wörthersee to najbardziej klimatyczne miejsce nawiedzane przez samochodowych freaków to tak jakby nie powiedzieć nic. Parafrazując słowa znanego szlagieru muzyki country:

Wszystkie drogi prowadzą do Faakera. Do Faakera nad jezioro Wörther. Kto tu raz przyjechał, nigdy nie żałował. I na pewno wróci tu za rok.

Główne obchody tegorocznej edycji GTI Treffen zostały zaplanowane wyjątkowo wcześnie. Organizatorzy postanowili rozpocząć alpejską majówkę swoim eventem co wprowadziło w lekką konsternację całą motoryzacyjną Europę, która do tej pory zazwyczaj wybierała się do Austrii w formule „x weeks before”. W obawie o pogodę większość zdecydowała się na wyjazd tuż po zakończeniu Treffen. Nasza załoga postawiła jednak na ostatni tydzień kwietnia. Czy żałowaliśmy? Czy był to dobry termin? Zobaczcie poniżej. Ciężko pisać mi o tym wyjeździe z kilku powodów. Raz, że osobiście byłem tam tylko 2 dni, a dwa, że to co zobaczyłem wystarczyło mi by pogubić myśli a co za tym idzie i jakieś sensowne słowa do sklecenia relacji.

DSC_2705

Większość z reprezentacji WrocLOW wyruszyła na tygodniowy trip już 22 kwietnia pakując cały swój zaprzęg na lawety. Baran, Boss i Davix zdecydowali się wyruszyć wraz ze swoimi projektami, natomiast cała wycieczka liczyła sobie paręnaście spragnionych wrażeń i schłodzonych w alpejskim śniegu procentów osób.

_DSC4939

_DSC4930

_DSC4923

_DSC4913

_DSC4911

Po dotarciu na miejsce jakim było Faak am See i zainstalowaniu się w górskich chatkach rozpoczęło się  chłonięcie klimatu. Pierwsze kiwki, bajerki, sesje a przede wszystkim podziwianie nadciągających z rozmaitych zakątków Europy projektów. Gwarantowany skręt karku, ból głowy i ogólne upojenie umysłu. I mówię tu nie tylko o setkach tysięcy utopionych w autach ale i o oszałamiających widokach zaserwowanych przez matkę naturę.

DSC_2741

DSC_2666

DSC_2673

DSC_2747

DSC_2631  DSC_2745

Jak ryba w wodzie czuł się tam nasz klubowy „weteranSee”, samozwańczy Książę Velden czyli Baran aka górski muflon, który jak przystało na rasowego zlotowicza GTI Treffen śmigał po górskich trasach śnieżnobiałą Beemką E28 z gracją dżokeja ;) Patrząc na radość jaką sprawia Mateuszowi wyjazd nad „Jezioro” widziałem w myślach +100 kilowe dziecko pozostawione w sklepie z zabawkami bez opieki rodziców :)

DSC_2635

DSC_1573

_DSC5148

_DSC4914

Baran nie tylko sprawdzał się w roli przewodnika wycieczki pokazując kluczowe punkty wokół Wörthersee takie jak Faaker, Reifnitz, Velden, słynną z transmisji online Mischkulnig, turbokurve czy Pyramidenkogel, ale obudził też w sobie duszę fotografa zasypując nasze messengery ogromną ilością zdjęć, prowadząc relację „LIVE” nakręcającą coraz bardziej pozostałą część ekipy, która miała dołączyć do tej, która baw już na miejscu.

DSC_2404

DSC_2782

DSC_2892

DSC_2995

DSC_3117

DSC_1677

DSC_1524

DSC_1634

DSC_1902

DSC_1903

DSC_1909

DSC_1910

DSC_1912

DSC_1925

DSC_1941

DSC_1942

DSC_2087

DSC_2301

DSC_2305

DSC_2307

DSC_2308

DSC_2317

DSC_1642

DSC_1643

DSC_1645

DSC_1646

DSC_1669

DSC_2945

DSC_2817

DSC_2828

DSC_2829

DSC_2832

DSC_2835

DSC_2842

DSC_2861

DSC_2879

DSC_2883

DSC_2884

DSC_2886

DSC_2899

DSC_2915

DSC_2868

DSC_2043

DSC_1957

DSC_1959

DSC_1972

DSC_2003

DSC_2028

DSC_2901

Urok i kwintesencja Wörthersee to z pewnością fakt, że idąc/jadąc przez wspomniane wcześniej miejscówki masz wrażenie jakbyś grał w grę. Nie Tomb Rider ale coś na wzór GTA na kodach powodujących, że w mieście nie uświadczysz zwykłego auta a jedynie ociekające tłuszczem projekty. Taki poziom troszkę deprawuje człowieka, bo gdy widzisz bardzo dobre auto to nieraz masz wrażenie, że jest „takie sobie”, gdyż zaraz obok stoi 10 jeszcze lepszych. Co chwile mija Cię Golf MKVI GTI na poziomie, który zapewnia TOP na każdym krajowym zlocie ale po kilku godzinach Twój mózg dostaje sygnał „no golf i co?”. To samo tyczy się Rotiformów CCV na które jest hype w tym roku co dało się odczuć spacerując „po faakerku” i widząc ją na co piątym aucie. A przecież szpulka prezentuje się naprawdę dobrze…

DSC_2283

DSC_2285

DSC_1766

DSC_2209

DSC_2216

DSC_2237

DSC_2239

DSC_2246

DSC_2249

DSC_2259

DSC_2262

DSC_2282

DSC_2215

DSC_2213

Na mnie osobiście największe wrażenie robiły projekty gromadzące się w Velden. Okolice kasyna zdominowane były przez grupę Gepffefert, której wszelkiej maści i modeli Audice rozsadzały czaszki u podstaw. Zwyczajnie i bez przepychu – to tak jakby powiedzieć, że na koncercie Martyniuka nikt nie zaszedł w ciąże – czyli po prostu skłamać. Śnieżnobiałe francuskie Corrado na RSie, Scirocco 89, kapiący z aut carbon, racingowe okleiny na autach a przede wszystkim detale, detale, detale! Turboawesome!

DSC_3242

DSC_3161

DSC_3165

DSC_3171

DSC_3179

DSC_3180

DSC_3229

_DSC6661

_DSC5359

DSC_3163

DSC_3168

DSC_1832

DSC_1839
Jadąc do Austrii miałem obawy, że wypisywane w internecie brednie na temat nocnych wydarzeń w Velden, które działy się w pierwszy weekend wpłyną jakoś na ogólny odbiór tegorocznej edycji. Nic bardziej mylnego. Po przyjeździe wszystko poszło w niepamięć i można było skupić się na obczajaniu terenu. Dwa dni to mało, zaledwie wersja demo, dlatego nie jestem w stanie rzetelnie opisać co tam się działo bo intensywność wydarzeń można by podzielić na kilka zwyczajnych eventów. Jednak bazując na bodźcach, które zewsząd atakowały moje zmysły jak i z relacji pozostałej części WrocLOWersów, którzy zdecydowali się na tygodniowy pobyt w górach śmiem twierdzić, że każdy z przybyłych naładował baterie, które powinny wystarczyć na cały sezon 2016. Tryb dzienny – śniadanie – kiwka – obiad – kiwka – kolacja – kiwka – biba – szlafen – powtórz, to przepis na niezapomniany, pełen szczęścia i inspiracji tydzień.

DSC_2379

DSC_2383

DSC_2390

DSC_2402

_DSC6090

_DSC4988

_DSC4994

_DSC5017

_DSC5024

DSC_1521

DSC_1543

DSC_2413

DSC_2579

Tygodniowy pobyt Ekipy WrocLOW w Faak am See podsumował wieczorny melanż. Sami nie spodziewaliśmy się tego, że poranek zaskoczy nas nie tyle zawrotem głowy co warunkami atmosferycznymi przekraczającymi wszelkie normy dopuszczania Nankangów do jazdy. Trzymamy się wersji, że to Alpy płakały, że musimy już wyjechać i chcą nas choć w części zatrzymać na miejscu ;)

DSC_3343-2

13199478_1099657970057326_1854310607_o

13112592_1099657986723991_1093152380_o

13184574_1099658040057319_801820563_o

13199323_1099657996723990_1332235871_o

Podsumowując (jeśli w ogóle da się podsumować takie wydarzenie i nie spłycić całokształtu) mimo tego, iż zgodnie z przewidywaniami większości ludzi, termin naszego wyjazdu może obfitować w zmienną aurę to nie mieliśmy powodów do narzekań. Bo jak można narzekać na to, że było się na Wörthersee? To trochę tak jak w przypadku wczorajszej kumulacji w lotku – mając pusty portfel, jako jedna z 3 osób trafiasz szóstkę i kręcisz nosem, że zgarniasz „tylko” 20 milionów a nie 60… No kurwa… nie mielibyśmy wstydu zaczynając marudzić :) Jadąc na tego typu eskapadę w dupie masz warunki, to że policyjny kwit ściele się gęsto czy to, że wątroba nie nadąży. Wakacje sezonu uważamy za megaudane! Za rok oczywiście znów wyruszamy zwłaszcza, że termin majowy będzie jeszcze bardziej atrakcyjny i spodziewać się można naprawdę kosmicznych doznań a przeglądane obecnie zdjęcia z tego co się dzieje na „afterze” lub z relacji live Barana (tak, tak pojechał tam drugi raz :D) jesteśmy przekonani, że to miejsce to obowiązkowy wyjazd prawdziwego konesera dobrego jakościowo tuningu zarówno jeśli chodzi o najnowsze trendy jak i poczciwy styl klasyczny.

 

Tekst: Kamil „Cegieł” Cegiełka

Zdjęcia:

Grzegorz „Shibby” Zieliński

Łukasz Elszkowski

GET LOW BRO!

DSC_2337

DSC_2419

DSC_2430

DSC_2510

DSC_2551

DSC_2648

DSC_2926

DSC_2936

DSC_2946

DSC_2955

DSC_2957

DSC_2959

DSC_2961

DSC_2964

DSC_2976

DSC_2977

DSC_2987

DSC_2992

DSC_2997

DSC_3015

DSC_3017

DSC_3046

DSC_3050

DSC_3054

DSC_3081

DSC_3139

DSC_3149

.

.

.

.

.

.

EXTRAS!

Wabiszczur w swoim naturalnym środowisku żeru, wabi szczury z jeziora. – Czytała Krystyna Czubówna.

 

DSC_3257

DSC_3252

7625395400_1452160613

 

army